Zapraszam do komentowania wpisow.
To proste.
Pod kazdym wpisem, kolo daty jest slowko 'komentieren' - prosze w nie kliknac. Otworzy sie prosty formularz.
W miejsce 'Name' wpisac nick, imie lub nazwisko.
W miejsce 'Website' adres ewentualnej wlasnej strony internetowej.
W miejsce 'Email' swoj adres poczty elektronicznej.
Te rubryki nie sa przymusowe. Kto chce - moze pozostac anonimowy.
W duzym prostokacie nalezy umiescic tekst, pod spodem jest slowko 'los' - po kliknieciu w nie, komentarz zostanie wyslany.
Dziekuje.
[Przepraszam za brak polskich znakow diakrytycznych - w tej czesci nie moge ich stosowac.].
Od września 1990 do marca 1995 profesor Bartoszewski pełnił funkcję ambasadora RP w Austrii. Trzeba wiedzieć, że po niemiecku mówi z taką samą swadą, taką samą znajomością rzeczy i równie szybko, jak po polsku. W mojej [i nie tylko w mojej] ocenie był niechybnie najlepszym orędownikiem i reprezentantem Polski w powojennej historii naszej dyplomacji.
Profesor Władysław Bartoszewski, uroczy, wspaniały, wielki człowiek, zasłużony Polak, opowiada w Austriackim Forum Kultury w Warszawie o sprawach, o których przeciętny, współczesny rodak nie ma pojęcia, bo działy się za kulisami oficjalnych wydarzeń. To jest pierwsza część tej opowieści. Drugą zaprezentuję niebawem.
Rozważania o przyczynach "katastrofy smoleńskiej" i odpowiedzielności moralnej.
Czy rzeczewiście zbyt mało wiemy aby móc ostrożnie formułować jakiekolwiek wnioski? Myślę, że niezależnie od tego, czego się jeszcze dowiemy - jeden wniosek jest uprawniony. Wolter powiedział kiedyś: "Człowiek jest odpowiedzialny za to czyni, ale i za to czego nie uczynił".
Warszawska wieża kontrolna lotniska na Okęciu wiedziała w momencie zamierzonego startu tragicznego samolotu o warunkach pogodowych nad smoleńskim lotniskiem. Ten samolot nie powinien więc był w ogóle wystartować. Dwie godziny po wypadku nad Smoleńskiem niebo było błękitne. Opóźnienie startu i czekanie na sprzyjające warunki opóźnłoby uroczystości o trzy godziny, ale wszyscy by żyli! Wbrew zasadom wystartowano jednak. Warunków do lądowania nie było. Nigdy zapewne nie dowiemy się, czy KTOŚ wywierał naciski na pilota - zostawmy więc ten wątek. Warunków do lądowania nie było. Mówiono o lotniskach zapasowych. To wiemy. Czy ktoś wydał zakaz lądowania? Mogli go i powinni byli wydać dwaj ludzie: generał, głównodowodzący sił powietrznych i Prezydent. Wiemy z całą pewnością, że taki rozkaz - "nie lądujemy" - nie został wydany! To chyba bezsprzecznie wyjaśnia sprawę odpowiedzialności moralnej, czyż nie? Wyjaśnia tę sprawę niezależnie od wszelkich ewentualnych dalszych przyczyn wypadku zaistniałych w trakcie manewru, na który KTOŚ nie powinien był pozwolić! To wiemy; wiemy to niewątpliwie.
Wyobraźmy sobie, że nasza drużyna piłkarska zakwalifikowała się swego czasu do mistrzostw świata w RPA. Wybraźmy sobie dalej, że to nasza drużyna dotarła do finału i w niedzielnym meczu zdobyła puchar [i 30 milionów w dobrej walucie]. Jak wyglądałyby nagłówki na pierwszych stronach polskich gazet? Felietony podpisane przez mistrzów gatunku?
(felieton z Angory) "Banda Trojga atakuje PiS" Tusk, Pawlak i... i ...ten... no, ten młody staro-czerwony, dogadali się w Brukseli, stolicy socjalistycznych państw Europy, że trzeba powstrzymać czerwone ugrupowanie katolickie, ksywka "pis" i przykryć jego skuteczne nawoływania do powrotu do idei wypraw krzyżowych i do demo*** cznej [tfu, na psa urok] chrystianizacji Europy począwszy od Polski. To oczywiste, że puchar, który 'wygraliśmy' na Mundialu w RPA został po prostu kupiony, żeby przykryć wydarzenia wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu! Dwa i pół procent głosów, które otrzymałem w ostatnich wyborach prezydenckich zobowiązuje mnie do działania. Czy powinienem zawołać 'szlem!'? Czy nadszedł Najwyższy Czas na dopisanie do historii kato-zbolszewizowanej Polski nowego zamachu? Zamachu lipcowego? Najwyższy Czas na Króla Polski herbu Korwin? Niech ten mudialowy Puchar matactwa i goryczy się przeleje! Niech żyje Monarchia.
(felieton z Rzeczpospolitej) PO nawet na Mundialu atakuje PiS "PO - PO[u]char - POlikot - POkrzy[ż]owa - niePOprawne - POje[*]nanie" Blog.rp.pl/*** Świński ryj dał kolejny PO-PiS. O ile nie warto, o tyle warto. Trzeba zająć się odpowiedzią na pytanie: 'co ma gumowy penis do mundialowego pucharu'? I do Donalda Tuska, uśmiechniętego Tuska, który w ostatniej (oby ostatniej, ach Boże, oby) kampanii rozkładał ręce Stefana Niesiołowskiego, rozkładał POlski Kościół, a za plecami już miał Merkel i wytargowany POuchar Mundialu, oraz tak zwanych niezależnych dziennikarzy. Kiedy PiS po raz milionowy trzeci poważnie i ostatecznie ostrzegł, że rozszyfrował manipulację POucharem, że dostrzega, iż falliczny symbol ma tylnymi drzwiami wprowadzić pod polskie strzechy pederastię, pedofilię i pedagogoikę [seksualną] - Tusk i sprzyjające mu media odpowiedział insynuacjami na forum międzynarodowym, a szczególnie niemieckim, wykorzystując znane koneksje swojego dziadka. POtrzeba było nieuczciwie zdobytego POucharu, żeby przykryć przygotowaną w Moskwie agresję przeciw POlskim Krzyżom. Obelgi świńskiego ryja też trzeba było zatuszować! A gumowy penis? Dowiadujemy się, że wielu POlityków PO cierpi na Priapizm. Czy z tego powodu tak cieszą się z POucharu, który - jako żywo - wywołuje jednoznaczne skojarzenia. Ile to kosztowało nasz budżet? Zamieszczam dowód rzeczowy w postaci zdjęcia zrobionego z ukrycia.
Chyba wszyscy wiemy kogo przedstawia, więc trzeba wykopać maksymalnie głęboki rów. Nie można tego 'zwycięstwa' traktować POważnie.
(felieton z Gazety Polskiej) Niestety - trwają dyskusje na temat jego przedruku, ze względu na sformułowania, których raczej nie należy publikować w w ogólnodostępnej sieci...
P.S.: Już po zamieszczeniu powyższego tekstu zarzucono mi telefonicznie, że napisałem coś baaaardzo agresywnego... Powiedziano mi, że wielu ludzi może tak odczytać powyższy satyryczny felieton. Cóż - pozostaje mi liczyć na to, że inni zrozumieją, iż jest wręcz odwrotnie. Pozwoliłem sobie wykpić agresję i monotematyczne interpretowanie zdarzeń. Przypominam tylko, że nie ten ptak gniazdo kala, który zwraca uwagę na leżące w gnieździe łajno, ale ten, kto mu o tym mówić nie pozwala. Albo czyta bez zrozumienia; ach, jaki wspaniały jest ten świat!
Europoseł Bielan skarżył się wczoraj że połowa Polaków, czyli zwolennicy PiS, jest przeciwna jakiejś decyzji podjętej przez Prezydenta. W zalewie skarg i narzekań starej kamaryli pana Prezesa to, o co chodziło jest mniej istotne.
Pomyślmy jednak logicznie.
Tylko niespełna 25% dorosłych Polaków głosowało na Jarka Kaczyńskiego. Mówienie o "połowie Polaków" jest więc nieuprawnione.
Bielan albo świadomie manipuluje, albo ma kłopoty z arytmetyką i rachunkiem procentowym, czyli w konsekwencji: ma kłopoty z logiką!
Możemy rozumować dalej: wolno, bez obawy popełnienia błędu, przyjąć, że wszyscy zwolennicy J. Kaczyńskiego zostali tak skutecznie zmotywowani do wzięcia udziału w wyborach, iż bez mała [wypadki losowe] w komplecie stawili się czwartego lipca 2010 roku do urn wyborczych i oddali ważne głosy.
Jak więc wygląda statystyka powyborcza?
Bez mała 75% polskiego elektoratu nie poparło idei głoszonych przez konkurenta Bronisława Komorowskiego.
To daje nowemu Prezydentowi Polski bardzo mocny mandat!
Miejmy świadomość, że Polska wcale nie jest podzielona na pół...